12 stycznia 2011

Filmowe sztuczki

Czy film to sztuka? Gdzie jest granica pomiędzy tym, co zwykłe, a kunsztem? Mimo tego, że autor nadaje ton, to tak naprawdę odbiorca o niej decyduje. Przesuwa, bawi się, nie ma w końcu jednakowego szablonu. Wydaje mi się, że czasem nawet jeśli zostanie narzucony ten fakt, ktoś powie: „to jest sztuka”, to tak naprawdę nie przyjmujemy tego z góry. Ktoś coś powie, a my mamy w to ot tak uwierzyć? Z jakiej racji? A może po to są krytycy? Żeby ludzie mogli się na nich powoływać. To jest dobre. To jest złe. Kropka.

Pojęcie „sztuka video” tak naprawdę nie dociera do wielu osób. Film bardziej się kojarzy z  rozrywką. Jeśli jest mało zrozumiały, nietypowy - ludzie nie są już tacy przychylni. Chodzi o to, żeby pokazać coś „zwykłego”, uniwersalnego w inny sposób? Liczy się pomysł i sposób jego wykonania. A może to jest nasze ludzkie nieszczęście, że trzeba mówić o zwykłych sprawach. Żeby nie powiedzieć banałach. Jeśli film to sztuka, to czy muzyka też nią jest? Może muzyka, pisanie, śpiewanie... Może to wszystko sztuka? Jak ludzie patrzą na te kwestie? Czy zdają sobie z tego sprawę? Jeśli już przekraczamy granicę, to zróbmy to bez zatrzymywania się, na jednym oddechu.

Pokazanie, że film równa się dzieło, to trudne zadanie. To jeden z najnowocześniejszych nurtów sztuki. Porusza i zaskakuje. Nagle kunszt okazuje się czymś, na co składa się obraz, dźwięk. Coś, co dla nas jest zaskakujące, za kilkadziesiąt lat będzie czymś zupełnie normalnym, elementem codziennego życia. Zmiany są potrzebne. Przyzwyczailiśmy się do czegoś innego, ale tak naprawdę to nie ma znaczenia. Nie mamy wyjścia. Należy pamiętać o tym, co jest trzonem sztuki, ale nie można się zamykać na to, co nowe.


Agata Kołodziejczyk

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza